Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

wtorek, 24 maja 2011

Kapryśne inspiracje

Jestem zauroczona pieknymi,
nietuzinkowymi ale przede wszystkim
dostępnymi w przystępnej cenie 
cudeńkami
jakie przywozi Agnieszka z Kapryśnych inspiracji.
Kochane, MUSICIE do niej zaglądnąć.
Haha, jak w reklamie-musisz to mieć.
W zasadzie ja wsiąkłam.
Mam tą przyjemność mieć Agnieszkę-że tak powiem-
pod ręką i jak tylko wraca
z zakupowych wojaży
włącza mi się moja osobista sroka
i uskuteczniam zakupowe szaleństwo.
Nie opfociłam piękności u niej już kupionych-
czekam na następną dostawę-
ale pozwoliłam sobie skopiować z jej art galerii
kilka rzeczy,koło
których krążę.
Zresztą Same oceńcie:






Zasypię Was zdjęciami









I co Wy na to???
Jak dla mnie -bajka.
Nie dość, że nie muszę chodzić po sklepach
 i stresować się uciekającym czasem
to jeszcze w bardzo doborowym towarzystwie mogę
poplotkować o blogowym światku.
I rzecz najważniejsza-
NABYWAM cudeńka,
które cieszą bardziej niż niejedna szmatka.

I tym optymistycznym akcentem kończę mój dzisiejszy,
przydługawy wpis.
Życzę miłego dzionka
Buziole



czwartek, 21 kwietnia 2011

Świątecznie...

Przyjmijcie proszę życzenia Śiąteczne.
Aby Zmartwychwstały Chrystus
dał Wam nadzieję na lepsze jutro,
radość z możności przebywania z innymi.
Miłości od bliskich, przyjaźni i życzliwości 
ludzkiej, oraz radości w dniu codziennym.
Kochane, Święta to też czas zadumy
nad tymi, których nie ma już w śród nas.
Życzę Wam przede wszystkim
aby wspomnienia te nie były
bolesne. Aby czas, który
nieuchronnie mija, dał Wam ukojenie i
możliwość pogodzenia się z tym co nieuniknione.
Życzę wesołych Świąt Wielkiej Nocy.
To już ostatnie jajca w tym roku.
Nie mam czasu na nic więcej.
Dzisiaj czeka mnie pakowanie a jutro, skoro świt
- w drogę.
Święta spędzę w najmilszym dla mnie gronie.
Na specjalne życzenie Maksa-

Ciąg jajeczkowych zdjęć.
Troszkę czupurne wyszły ale nie miałam pomysłu na zawieszkę.

Życzę Wam jeszcze raz dużo spokoju,
aby te Święta były naprawdę niezapomniane i
abyście z przyjemnością je wspominały.


Pozdrawiam cieplutko i do zobaczenia już po Świętach.
Wielkie buziole przesyłam.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Wspomnienie

Był piękny poranek. Słońce nieśmiało zaglądało przez okna.
Pozwoliłam sobie na dłuższe leniuchowanie w łóżku niż zwykle.
Zapowiadał się naprawdę cudowny dzień.
I nagle telefon.
Przez krótką chwilkę zastanawiałam się czy go wogle
odebrać.
Podczas rozmowy świat mi się zatrzymał.
To jakiś absurd-pomyślałam. 
Głupi, nikomu nie potrzebny żart.
Nie zastanawiając się dłużej włączyłam telewizor.
Miliony ludzi w tej właśnie chwili robiło to samo.
Stali oniemiali, zdziwieni, przerażeni.
To co widziałam na ekranie zupełnie nie dochodziło do mnie.
Działo się jakby obok.
Mimo przesuwających się obrazów nie dopuszczałam ich do siebie.
I nagle przeszywający strach-czy one tam są?
Na nowo próbowałam wybrać nr ale  tym razem nie szło mi już tak dobrze.
Musiałam kilka razy wszystko kasować bo myliłam się.
W końcu kiedy poprawnie udało mi się go wpisać, wieczność 
czekałam na połączenie.
Nikt nie odbierał. 
Błysk nadziei, że skoro jest włączony to może nic się nie stało.
W między czasie wiadomość, 
że ICH telefony działają.
I to wcale nic nie znaczy.
I tak prawie przez dwie godziny słyszałam sygnał połączenia,
który do dziś źle mi się kojarzy.
Nienawidzę tego sygnału.
Wreszcie, nagle odbiera telefon.
Słyszę straszny szloch, płacz i krzyk.
Oni nie żyją. Kasia, oni wszyscy zginęli.
I tak przez kilka minut. Najgorszych w moim życiu.
To co dzieje się później,
przestaje miec już znaczenie.
To już jest konsekwencja tragicznego poranka.
I tylko malutka wdzięczność, rozsadzająca moje serce, 
że one nie poleciały. Że one żyją.
Tylko jak to wszystko pogodzić? Tą wdzięczność
z ogromnym żalem, smutkiem, ciągłymi pytaniami
dlaczego?
One pozostają do dziś bez odpowiedzi.
WIECZNE ODPOCZYWANIE RACZ IM DAC PANIE
A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI.
NIECH ODPOCZYWAJĄ W SPOKOJU 
AMEN.









wtorek, 5 kwietnia 2011

Wymiankowo

Dzisiaj będzie naprawdę dużo zdjęć
a bardzo mało gadania.
Po pierwsze wymieniłam się z
Apuni na coś co jak tylko zobaczyłam
oczarowało mnie nieziemsko.
Zresztą zobaczcie same.
Słowa są tu zbędne.
Maks jak tylko go zobaczył
zapakował  do pudełka i podpisał:
"Mysz, która lata w kosmosie".

Do tego dostałam sztandarowe dzieło Apuni,
piękny koszyczek-jest przecudny.
Ania hojnie mnie obdarowała,
za co z całego serca dziękuję.
W zamian wykonałam malutkie co nieco.
Biscornu zawieruszyło się do zdjęcia.
A teraz coś co udało mi się zakupić
w sposób iście -jakby to powiedział mój syn-
fuksiarski.

Tamborek jest pierwsza klasa.
I ma troszeczkę wiosen za sobą.
Jakiś czas temu zmodziłam firankę, która
długo czekała na swój debiut.
Ale się doczekała.

I coś bardzo świeżego-wczoraj skończone jajka.
W zasadzie jeszcze tylko kokardki, ale...
jakoś nie mam pomysłu w jaki sposób je udrapować.

Z tym biscornu było troszkę zachodu.
Zszywanie mnie wykończyło.
Jednak pierwsze zszyte po mojemu łatwiej szło.
Tym co wytrzymały do końca, za cierpliwość dziękuję.

Trzymajcie się cieplutko .
Słoneczka w sercach życzę.





środa, 23 marca 2011

Wiosna

Słoneczko wreszcie przebiło się przez chmury
i tylko mam nadzieję, że nie da się zasłonić.
We wczesniejszym poście pisałam
o niespodziance jaką dostałam od
Basi z Tupisze.
Kobietka ma ogromne serce i z wielką dumą
chwalę się ślicznościami.
Piękna broszka, która pasuje mi praktycznie do wszystkiego.

Serce pachnące lawendą.
Była również pyszna czekolada do picia ale
wyparowała w zastraszającym tempie.

Tak bardzo podaba mi się biscornu, że
postanowiłam dla siebie takie xxx.
Wszystko pięknie, tylko jak przyszło do zszywania...
masakra. Coś mi się poplątało i nie zrobiłam tego
jak należy. Co widać na załączonym zdjęciu.

O wyrozumiałaość ogromną proszę.
W końcu to pierwsza taka praca w moim żywocie.
Ale już popełniam następny i
mam zamiar trzymać się sztywno regół gry.
Dostałam od wspomianej wyżej Basi wyróżnienie,
za które bardzo dziękuję.
Wiąże się to niestety z napisaniem paru słów o sobie.
Jak pewnie już zauważyłyście nie rozpisuję się
zbytnio o sobie.
Każda z nas wykazuje sporo ostrożności
w pisach na blogach, co jest
z oczywistych względów zrozumiałe.
Spróbuję jednak wywiązać się z zadania.
  1. Wstaję bardzo wcześnie i kawa pomaga mi dojść do siebie.Lubię, kiedy jeszcze wszyscy śpią , nikt się nie krząta, kiedy panuje wokół cisza usiąść z kawusią i pomarzyć.
  2. Wiem co to znaczy tęsknota za ojczyzną. Jak się czują miliony Polaków na obczyźnie. Sama to kiedyś przerabiałam. Wróciłam i uważam to za jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.
  3. Mam ogromne pokłady zaufania do ludzi, co niestety nie zawsze wychodzi mi to na dobre.
  4. Mam rudego  królika Lucyfera, w skrócie Lucka-rasy baranek. Może tak- to maja córka jest jego właścicielką ale uwielbiam rano dawać mu jeść, bawić się z nim, czochrać go. Jest przekomiczny i kochany.
  5. Nie wiem co to znaczy nuda i w ogromne ździwienie wprawiają mnie ludzie nudzący się. Tego nie umiem zrozumieć.
  6. Jestem nazbyt tolerancyjna ale pozwólcie, że nie będę tego tematu rozwijała.
  7. Pójdę za ciosem Basi-jestem podobno szatynką ale od tak dawna robię balejaż iż sama już nie pamiętam swojego naturalnego koloru, hihi.
  8. Uwielbiam prowadzić samochody i im większy tym większa frajda. Nie są mi obce nawet te tzw. siodłowe. Kiedyś wystartuję w rajdzie. Dopnę swego.

Rozpisałam się co mnie bardzo dziwi.
Pałeczkę przekazuję:
Kasi z chatelete
Adze z oazy
Halince majowabacia
Pinel z mojemłynki

I już tak naprawdę na koniec jak dla mnie przydługiego posta
wykorzystanie szpulek od Anetki z drewnianejszpulki
Marzą mi się jeszcze przypominające wielkie szpilki, druty ale może kiedyś...
Dziękuję za cierpliwość.
W końcu wiosna nastała i wszystko budzi się do życia.
Buziole przesyłam



poniedziałek, 14 marca 2011

Czas

Nie było mnie zbyt długo-zaległości na Waszych blogach
mam ogromne i nie wiem kiedy się ogarnę.
 Zmiana pracy spowodowała, że nie mam
czasu kompletnie na nic.
Do domku wracam zmachrana i na nic już nie mam ochoty.
Coś próbuję modzić ale zmęczenie zbyt szybko
daje o sobie znać.
Mam zaczętych zbyt wiele rzeczy.
Ale nie mogę się skupić na jednym.
Dopada mnie zniechęcenie, jakaś monotonia
i koniec roboty. Dalej nie potrafię z niczym ruszyć.
Jak byłam u rodziców spotkałam się
z Sylwią z Sylwerado.
Bardzo sympatyczna osóbka, z iskierką w oku.
Obdarowała mnie cudeńkami, za które z całego
serca dziękuję.
Prawda, że na czasie?


Do tego serce z cudnymi skrzydłami.

Rewelacyjne magnesy.
Sylwia mnie po prostu rozpieściła.

Kochane, słońce od kilku dni tak pięknie świeci
że może nabiorę więcej energii i ochoty do życia?

Kilka rzeczy, które jakiś czas temu zaczęłam
ale czekają na dokończenia.
Może się kiedyś doczekają, hihi.


 Wymyśliłam sobie wyszywane jajo  wielkanocne
i może do Świąt uda mi się je skończyć.


I na koniec moje ukochane ikony.
Szczególnie duży sentyment mam do tej największej.


To, co się teraz u mnie dzieje skłania mnie do zamknięcia bloga.
Bardzo mocno się nad tym zastanawiam.
Nie mam czasu na wpisy, przeglądanie Waszych postów-
a wiadomo jak się nie jest aktywnym to wypada się z gry.
Tych kilka miesięcy bardzo mi ubogaciło życie.
Nawet nie przypuszczałam, że jest tyle fajnych,
przede wszystkim wrażliwych i dobrych duszyczek.
Bardzo Wam za to dziękuję.
W sobotę dostałam ze słonecznej Italii przesyłkę,
za którą bardzo dziękuję Basi z Tupiszę.
Niestety nie zrobiłam zdjęć niespodzianek, jakie przygotowała Basia.
Przepraszam. Powiem tylko tyle, że broszka wpasowała się
w mój klimat idealnie a serducho wisi i roztacza
lawendową woń wokół siebie.
Kochane, nie wiem kiedy tu się pojawię
więc póki co dziękuję Wam
jeszcze raz za to, że miałyście ochotę zaglądnąć,
skomentować, czasami doradzić.
Życzę wiosny w życiu i sercu.


Buziole przesyłam wielgachne.