Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Wspomnienie

Był piękny poranek. Słońce nieśmiało zaglądało przez okna.
Pozwoliłam sobie na dłuższe leniuchowanie w łóżku niż zwykle.
Zapowiadał się naprawdę cudowny dzień.
I nagle telefon.
Przez krótką chwilkę zastanawiałam się czy go wogle
odebrać.
Podczas rozmowy świat mi się zatrzymał.
To jakiś absurd-pomyślałam. 
Głupi, nikomu nie potrzebny żart.
Nie zastanawiając się dłużej włączyłam telewizor.
Miliony ludzi w tej właśnie chwili robiło to samo.
Stali oniemiali, zdziwieni, przerażeni.
To co widziałam na ekranie zupełnie nie dochodziło do mnie.
Działo się jakby obok.
Mimo przesuwających się obrazów nie dopuszczałam ich do siebie.
I nagle przeszywający strach-czy one tam są?
Na nowo próbowałam wybrać nr ale  tym razem nie szło mi już tak dobrze.
Musiałam kilka razy wszystko kasować bo myliłam się.
W końcu kiedy poprawnie udało mi się go wpisać, wieczność 
czekałam na połączenie.
Nikt nie odbierał. 
Błysk nadziei, że skoro jest włączony to może nic się nie stało.
W między czasie wiadomość, 
że ICH telefony działają.
I to wcale nic nie znaczy.
I tak prawie przez dwie godziny słyszałam sygnał połączenia,
który do dziś źle mi się kojarzy.
Nienawidzę tego sygnału.
Wreszcie, nagle odbiera telefon.
Słyszę straszny szloch, płacz i krzyk.
Oni nie żyją. Kasia, oni wszyscy zginęli.
I tak przez kilka minut. Najgorszych w moim życiu.
To co dzieje się później,
przestaje miec już znaczenie.
To już jest konsekwencja tragicznego poranka.
I tylko malutka wdzięczność, rozsadzająca moje serce, 
że one nie poleciały. Że one żyją.
Tylko jak to wszystko pogodzić? Tą wdzięczność
z ogromnym żalem, smutkiem, ciągłymi pytaniami
dlaczego?
One pozostają do dziś bez odpowiedzi.
WIECZNE ODPOCZYWANIE RACZ IM DAC PANIE
A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI.
NIECH ODPOCZYWAJĄ W SPOKOJU 
AMEN.