Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

poniedziałek, 12 września 2011

Kolejne serce

Myślałam, że skończyłam z sercami ale...
przyjaciółka zamęczała mnie o takie jedno,
więc co było robić.
Czasu jak na lekarstwo, nie wywiązałam się
 z obiecanki, mało sypiam, ale zrobić musiałam.
Jest troszkę inne niż dotychczas
przeze mnie robione.
Próbuje haftu Margott.
Oczywiście mogę zapomnieć o takich
cudach jakie tworzy Małgosia.
Kobietka jest niedościgniona.
Pokazuje więc moje małe co nie co...



Dla mojej ukochanej Mamci
skończyłam wreszcie Chrystusa.
Powstawał naprawdę w męczarniach i wielkich bólach.
Ale jest. Teraz tylko oprawa.
Tydzień temu poznałam osobiście Kasię z
Pracowni Ino-Ino, która gościła w stolicy
w związku z festiwalem -fajna impreza.
Nagadałyśmy się jakbyśmy znały się nie od dziś.
Bardzo Ci Kasiu dziękuję.
Pobyt Kasi, mam nadzieję zaowocuje współpracą.
Ja będę xxx a Ona już zrobi resztę.
Wyhaftowałam wg wzoru Penelopis
cosik na kosmetyczkę.
Teraz tylko muszę wysłać xxx Kasi i
uzbroić się w cierpliwość.



Słoneczko u mnie dzisiaj pięknie jeszcze świcie ale rano
jest taka wilgoć, że każdy włos
zawija się w swoją stronę. Bardzo tego nie lubię.
Powinnam się wywiązać jeszcze z wyróżnienia
otrzymanego od Agi, ale to również poszło na odstawkę.
Makabra, wszystko odstawiam na później.
Co się z tym czasem u mnie dzieje???
Marzy mi się emerytura, hihi.
Ale to bardzo daleka przyszłość-niestety.

Buziole słoneczne przesyłam.
Kajka

piątek, 26 sierpnia 2011

Kto chce???

Wczoraj zakupiłam kilka gazet
w takich cenach, że gdyby było
więcej-szalałabym dalej.
Stare numery ale jare.
Zresztą wzory nigdy się nie starzeją więc
nad czym tu biedzić.
Kochane, są to stoiska z przecenionymi,
wszelkiej maści gazetami więc
jeżeli którejś z Was coś się spodoba a jeszcze
będzie, nie ma problemu-zakupię, zapakuję, wyślę.
Najdroższa kosztowała 10 zł, ale zdecydowana
większość była po... uwaga... ZŁOTÓWCE.
Proszę uzbroić się w czas i cierpliwość i
zabrać się do oglądania.
UWAGA, pokazuję...








Zdjęcia starałam się tak ułożyć, żaby pokazać najpierw
tytuł a potem mały przekrój co gazetka zawiera.




Większość gazetek jest polska ale
znalazły się i włoskie.



Bardzo mnie kusi aby tego hafu spróbować.





I zaraz ponownie wydanie włoskie






W gazetkach jest wszystko, od wzorów
po wykroje.


Tak więc kochane, tylko wybierać, zamawiać i czekać.

Jeżeli którejś z Was coś się spodoba
proszę o komentarz i info na maila.
Żeby było sprawiedliwie, decyduje kolejność zgłoszeń.
Jeżeli tylko pani będzie miała-
zakupię.

A teraz chciałabym bardzo podziękować za wyróżnienia.
Dostałam je od Marty z Berceuse raz od Oli  z Destintionart.
Jest mi niezmiernie miło, że komuś się podoba
co od czasu do czasu zrobię.
Przy Was jestem malutka ale i tak mi miło.

Nie podam dalej gdyż wszystkie
na nie zasługujecie.
Więc proszę się częstować.


Zamęczyłam Was pewnie okrutnie.
No cóż, takie życie.
I jakoś mi Was nie szkoda, hihi.

Pozdrawiam cieplutko

środa, 24 sierpnia 2011

Moja pierwsza wygrana

Po raz pierwszy udało mi się wygrać
Candy u Ewci i to jakie...?!
Tak ślicznego i słodkiego bukietu 
jeszcze nie widziałam .
I do tego te wszystkie wspaniałości...
Ale najważniejsze jest tutaj...

Aromatyczna kawka-brak młynka-do nadrobienia.
Cukierrrrray, czekolada i ta w stanie stałym,
i ciekłym.
Wstążeczki, serwetki-wszystko w mojej
ulubionej kolorystyce.
A ten turkus???-powalił mnie, że tak
niezbyt poetycko się wyrażę.
I karteczka z dobrym szeptem...
I kilka ujęć robionych dziś o poranku.
przy dość ostrym słoneczku.


Kochana Ewciu, za wszystko, bardzo, bardzo dziękuję.
Jak Ci już wcześniej napisałam jesteś
Czarodziejką marzeń.

I już z innej beczki.
Byłam na starociach i tylko tyle udało
mi się upolować.
Dobre i to...


I taka mała prośba.
Nadal nie zawsze mogę wstawiać komentarze.
Bloger nadal fisiuje.
Proszę Was Dziewczyny
zaznaczcie w ustawieniach, w komentarzach,
w miejscu formularza komentarzy, 
okno wyskakujące.
Tylko wtedy nie będę występowała jako anonimowa.
U niektórych kompletnie nie mogę
komentować.
Z góry bardzo dziękuję.

Uciekam ciężko harować, coby jeść za co było kupić.

Pozdrawiam Was cieplutko i do miłego


piątek, 19 sierpnia 2011

Zamienię Wawę na Wrocek

       Zacznę najpierw od przepięknej przesyłki jaką przesłała mi Kasia z Pracowni ino-ino. Zamówiłam u tej zdolnej duszyczki podusię dla mojego Maksia. To co ujrzały  oczęta me przeszło  najśmielsze oczekiwania. Zresztą zobaczcie Same:


Motyw główny podusi to surykatka.
Maks kocha te sympatyczne zwierzaki.
Tył podusi to taka nasza mała tajemnica.
Kasieńko, jeszcze raz bardzo Ci za nią dziękuję.
Jest tak piękna, że z wielką lubością siadam na kanapie
i oglądam ją, z każdej strony po tysiąc razy.
Masz wielki talent.

Wracając do troszkę przewrotnego tematu posta
wyjaśniam, że z wielką ochotą zamieniłabym
Warszawę na Wrocław.
Pewnie niejednej Warszawiance tym zdaniem się narażę,
ale cóż. Nic na to nie poradzę, że nie czuję tego miasta.
Jest dla mnie zimne, mało przyjazne.
Wszyscy się gdzieś strasznie śpieszą-
o kierowcach nie wspomnę.
A Wrocław? Żyje wielkim luzem, spokojem,
tam się można naprawdę zatrzymać.
Mnie to miasto uspokaja,
daje radość z możliwości
przebywania w nim.


Przejście na Ostrów Tumski mostem z tysiącami kłódek z wyznaniami miłości

Dwie wieże, których szpice zostały stosunkowo niedawno odbudowane.

Moje dwie przyjaciółki z Malty były Wrocławiem
oczarowane.
Mój kochany braciszek, na stałe tam
mieszkający, stanął na wysokości
zadania i przeciągnął nas - dosłownie
po Wrocławiu i nie tylko.
Zawitaliśmy też do Książa, gdzie znowóż mój
Maks był w swoim żywiole.
Zamki, podziemia, jakieś tajemnice,
stare opowieści-to jest to, co Maksiorki
lubią najbardziej.
Przewodniczki nie odstępował na krok.

Takim balkonem i kominkiem bym nie pogardziła.



Mimo tak pięknych widoków i wrażeń z radością wróciliśmy do Wrocławia
Każdy dosiadł odpowiedniego dla siebie wierzchowca, hihi.

Maks powrócił do swoich ulubionych klimatów.
Na koniec coś co pasibrzuchy lubią najbardziej-
żarłeczko. W ilościach dużych,

Już po, tak w zasadzie wyglądałam
Nie mogło zabraknąć oczywiście tego...

...w rozsądnych, oczywiście ilościach.
A na koniec mojej wycieczki zabiorę Was w miejsce mi
bardzo bliskie i jak dla mnie jedyne.
NYSA
Dziewczyny bawiły się naprawdę dobrze,
co widać poniżej.

Niestety koniec wakacji zbliża się wielkimi,
już nie krokami a susami.
Nie powiem żebym za zimą stęskniła.

Kochane Dziewczyny, bardzo dziękuję, że zaglądacie,
czasami, któraś zostawi komentarz.
Dzięki temu blogowi poznałam naprawdę kilka bardzo
fajnych babeczek.
A tak już naprawdę na koniec powiem Wam
o chichocie losu.
9 sierpnia, w tym samym miejscu, o tym samym czasie,
po Wrocławskiej Starówce przechadzały się
dwie znane sobie blogowiczki.
A chichot losu polegał na tym,
że nic o tym nie wiedziały.
Mam na myśli Atenę z Drewnianej szpulki.
Dręczyło mnie aby do niej zadzwonić.
I gdyby na gdybaniu się nie skończyło mogłybyśmy
spędzić chwil kilka na ploteczkach przy kawce,
w bardzo pięknej scenerii.
Trudno. Nex time.

Ojej, to wcale nie koniec. Dostało mi się ostatnimi czasy wyróżnienie
od kilku dziewczyn, za które
w końcu chciałam podziękować.
Przepraszam ,że dopiero teraz ale wakacje, piękna pogoda,
przygody...hihi.
Sorki, następny post poświęcę naprawdę tylko temu.

Kochane zaczynam się rozkręcać. Sama siebie nie poznaje.
Za długi ten post jednak ale...wybaczcie.
Pozdrawiam cieplutko
Kajka