Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

wtorek, 17 lipca 2012

Coś się skończyło

Nie wszystko układa się tak jakbyśmy chcieli,
jakbyśmy sobie tego życzyli.
Nawet najgorsze sny nie przygotowują nas do
spotkania z przerażającą rzeczywistością.
I ta cholerna bezsilność, która wręcz
przytłacza.
Nie taki miał być początek wakacji,
nie takie miały być całe wakacje.
Nic się już nie da zrobić, niczego zmienić, naprawić.
Pozostaje pamięć. Modlitwa i
prośba do Boga, żeby pozwolił wytchnąć tym,
którzy tego najbardziej potrzebują.
Ale zostaje coś jeszcze bardzo ważnego, cennego.
Dbałość o tych co zostali, są z nami.
O tych, których kochamy.
W wariactwie uciekających dni musimy się
zatrzymać i obejrzeć za siebie.
Ktoś czeka na nasz gest, na życzliwe słowo,
na nas. Nie zapominajmy się tak bardzo.
Nie warto.
"Trudno nadać sens porządkowi, kiedy dzieje się wbrew rozumowi"

czwartek, 28 czerwca 2012

Rewelacyjny weekend

O tym jak spędziłam weekend pisała już
Teraz kolej na mnie.
Nie napiszę zbyt wiele bo zdjęcia wychodzą mi
z kompa, więc szkoda słów. To, jak nas Iwonka ugościła
widać na zamieszczonych poniżej zdjęciach.
Wiem jedno, takich ludzi spotkać na swojej
drodze, to zaszczyt i czysta radość.
Dziękuję Ci Iwonko za gościnę, za niesamowitą cierpliwość,
za wszystko co dla nas zrobiłaś.
A Snow, Krysi i Agneszce za doborowe towarzystwo.
Przykro mi ale zapadłyście w moje serducho już na amen.
Koniec gadania zapraszam na fotorelację.



Szał w poszukiwaniu odpowiedniej wstążki.
Wystraczy powiedzieć, że niejeden sklep
ze scrapingiem czy pasmanerią
nie powstydziłby się akcesoriów jakie zebrała Iwonka.
Mnie poprostu zatkało i z tego wszystkiego nie zrobiłam
wszystkim tym cudownością zdjęć.
Poszalałam natomiast po domu.
Więc troszeczkę z Jej najbliższego otoczenia.
Mam nadzieję, że nie masz mi tego kochana za złe.
Ale nie sposób było się powstrzymać.



Jarecki wyprowadzający kota na spacer. W zasadzie już po.


I już na koniec nasze dzieła.
Żadnych krytycznych uwag nie przyjmujemy, hihi.


Zapomniałam dodać, że w moim pudełeczku tylko...
...zasmażki zabrakło.

Chciałam jeszcze napisać coś w innym temacie
ale post byłby stanowczo przydługi, więc kochane...
do następnego razu.
Dziękuję za wszystkie słowa jakie zostawiacie.
Chyba jak każda, czytam je z wielką radością.
Buziole wielkie przesyłam
i cudownych wakacji życzę.
Niepoprawna marzycielka Kajka

czwartek, 14 czerwca 2012

Zamilczałam

Wiem, że nie było mnie tak długo, że w zasadzie nie mam czym się wytłumaczyć, ale...chociaż troszeczkę spróbuję. Komunia Maksia dała mi się troszeczkę we znaki. Było pięknie, uroczyście, wręcz magicznie. Przepiękne słowa, które Maksiu powiedział do mnie po wyjściu z konfesjonału będę długo miała w pamięci. "Tak mi jakoś lekko". Wiem, że mógł gdzieś to zasłyszeć, itp ale było to tak czarujące a on tak przejęty i te niebieskie oczka wpatrzone we mnie...po prostu cud. Zdjęć nie będzie. Aparat posiał ładowarkę do baterii, komórka-wzięła sobie wyszła, więc, sorki...nie mam sprzęta. Bida aż piszczy.  A tu tyle się działo, tak wiele zdjęć zrobionych i co?...i Gucio.
W między czasie wymianka z Ewą z Perełek czasu. Jak ktoś u niej był to wie co jej zdolne łapki wyprawiają. Mam przepięknej urody kieszonki na sztućce, z lnu, nie brakuje koronki i obowiązkowo z transferem. Oczywiście musicie mi wierzyć na słowo, że wymiatają i już.
I żeby nie przynudzać stwierdzam tylko ,że towarzystwo się rozpija. Już nawet pocztą przychodzą alkohole. A sprawczynią jest fiśnięta kobitka z HaftówTiny - Justyna. Powiem tylko tyle. Jak przyjedzie do Warszawy to dopiero będzie się działo. Strefa kibica przy nas to Pikuś.
I już tak naprawdę na koniec skąd tytuł posta. Maks podczas sławetnego meczu naszych z Rosją, jak próbowałam dowiedzieć się kto śmiał strzelić nam gola-gdzieś się zawieruszyłam-stwierdził skoro mnie nie było, on zamilcza i nic nie powie. Zatkało mnie a wtedy Maks "Mamo, teraz ty zamilczałaś?" Stary chłop a takie słówka, ech.
Zamilczam więc w końcu ale przed tym dziękuję bardzo, że mimo iż w takim stanie trwałam odzywałyście się, komentarze pozostawiałyście.  Po prostu byłyście.
Dziękuję
Jak się ogarnę ze sprzętem, zaszaleję ze zdjęciami a póki co żegnam się z Wami. Do miłego
Kajka

piątek, 6 kwietnia 2012

Wesołego Alleluja

Świat poczuł wiosnę a z nią Święta,
które przynoszą radość, miłość,
i największy dar jaki może
otrzymać człowiek,
ŻYCIE.
W te dni życzę Wam dużo spokoju,
 wiary w lepsze jutro,
ukojenia i odpoczynku
oraz aby Zmartwychwstały Chrystus
nauczył nas pokory,
bez granicznej miłości
i poświęcenia dla drugiego człowieka.

Ja Święta spędzę z daleka od moich najbliższych ale
sercem będę z nimi.
Kochane uśmiechu Wam życzę
i wiele, wiele dobroci.


W tym roku się nie popisałam.
Wyszło jedno jedyne jajo.
W następnym roku może dane mi będzie
się poprawić.



Postawiłam na kwiaty,
nie może ich zabraknąć.
Trzeba sobie jakoś radzić.
Kochane, do zobaczenia po Świętach.
Mam nadzieję, że wszystkie
wypoczniecie i z większym
zapałem będziecie wstawiały posty.
Ucałowania przesyłam cieplutkie
Kajka



piątek, 30 marca 2012

Ogłoszenia parafialne

Kochane dziewczyny!!!
Która z Was nie marzy o pięknej porcelanowej
formie do zapiekanek.
W niebieściach, zółciach
a może w czerwieni nakrapianej jak muchomor???
To wszystko w najbliższym czasie u
takiej jednej fajnej
Jędzy z Jędzowatych,
czyli w MB-vintage
Jeżeli o mnie chodzi to wpadłam, zatopiłam się
i  czekam na nową dostawę.
Jak ktoś nie wie o czym mówię
-zdjęcia wszystko wytłumaczą.
Zapożyczone od Małgosi,
bez pytania oczywiście, a co?!hihi.
Zatem zapraszam do sycenia się
pięknem i jak ochota najdzie
do Małgosi.




Teraz już rozumiecie mojego bzika?
Mam nadzieję, że jestem
w pełni usprawiedliwiona.
I UWAGA, jak dla mnie nie starczy...
będziecie ze mną miały do czynienia.
Buziole wielkie przesyłam i
choć ociupinkę słoneczka w weekend życzę.
Paaaaaaaaaaa


wtorek, 13 marca 2012

C.d.

Niby nic nie robię,
niby nic się nie dzieje,
a u mnie monotonnie się już robi,
ale nic na to nie mogę poradzić,
że wciąż na nowe kolory jest zapotrzebowanie.
W między czasie udało mi się się
z wymianki i obiecanki wywiązać.
Chociaż obie można nazwać wymiankami, gdyż
od obu dziewczyn dostałam pięknisie, gdzie chwaliłam się tu i tu.
Dla jednej zrobiłam takie coś:


A dla drugiej zabrałam się za szydełko


I na koniec oczywiście brochy, brochy, brochy...
w jakim sobie koleżanki kolorze życzą...



Szydełko jakoś jest grane non-stop-kolor.


Jednak lubię od czasu do czasu wracać do szydełka,
ale bez xxx nie ma życia.
Ewcia z Perełki czasu przysłała mi coś pięknego,
ale o tym w osobnym poście.
Przykro mi Ewciu-nie mogę tego tak zostawić.
Muszę się pochwalić wszem i wobec.
Daję Ci czas na oswojenie się z tym tematem, hihi.
A ja koło pasmanterii z włóczkami
obojętnie przejść nie mogę.
I stosik rośnie, rośnie...

Jest z czego robić.
Uśmiech wam przesyłam i życzę więcej życzliwych
duszyczek wokół.
A za każdy komentarz i odwiedziny z całego serca dziękuję.
To dodaje mi skrzydeł.
Kiss, kiss


piątek, 2 marca 2012

Zabroszkowałam się

Nie mam już sił na ciągły
brak czasu, więc
robię w tempie expresowym
broszki, które jeszcze szybciej znikają.
A tu inne sprawy czekają
a ja się nie wyrabiam.
No, cóż. Nie ja jedna więc
troszeczkę mi lepiej.
I jak już na wstępie pisałam, nie mam czasu
więc pokazuję i znikam.





Więcej pokazać nie mogę, więc znikam.
Jutro piątek, hurrrrrra.Wiadomo, że sobota, machnęłam się.
Chyba z tego szczęścia.
Słoneczka i wypoczynku Wam i sobie życzę.
Buziolaki


czwartek, 23 lutego 2012

Dziękuję

Wiem, jestem potworną niewdzięcznicą.
Ale to nie specjalnie. Na prawdę.
Obiecuję poprawę.
Jak byłam u Kapryska w Galerii
dostałam piękną butelczynę.
Kunszt, precyzja, sposób wykonania
i sam dobór kolorów-
rewelacja.
Zresztą po co język szczępić na daremno
 jak same możecie zobaczyć:
Agnieszko, jeszcze raz bardzo dziękuję za gościnę
oraz piękny prezent.
 Wczoraj natomiast doszła do mnie
wyczekiwana przesyłka
ze Słowacji.
Wiele z Was wie już na pewno od kogo.
Kochana Janka podzieliła się ze mną
cudownymi zakładkami.
Takich jeszcze nie widziałam i nie miałam.
Ilość książek jakie w tygodniu połykam
sprawia, że wciąż nie mam czym zakładać kartek.
Teraz na jakiś czas mi starczy, hihi.
Janeczko, dziękuję bardzo za to, że
tak bezinteresownie zechciałaś mnie
uraczyć takimi pięknościami.


Kochane, z całego serca dziękuję za życzenia, za to,
że chce się Wam czytać ale i komentować.
Że chce się Wam chcieć.
Za każde zostawione słówko
przesyłam wielkie podziękowania.
Już niedługo weekend
więc życzę Wam słonka, uśmiechu
i radości z wolnych dni.
Buziole

piątek, 17 lutego 2012

Świętować każdy może...

...trochę lepiej lub trochę gorzej.
A ja dzisiaj mam zamiar
świętować trochę lepiej.
Lepiej w każdym razie niż w zeszłym roku, hihi.
Nie będę się rozwodzić dlaczego, po co, a tym bardziej ile...
Humor dopisuje, chęci ogromne,
pomysł jest, żeby jeszcze towarzystwo
nie nawaliło to będzie super.
I żeby nie było-rano nie wstaję.
Ach, życie, gdybyś ty miało d...
z rozpędu bym cię kopnęła.
A tak grzecznie w kolejce po dary staję,
nie skarżąc się na nic...
I tylko świr w głowie czasem
o sobie daje troszkę bardziej znać.
Kochane szaleństwa Wam życzę,
głowy w chmurach i
raz na jakiś czas przetańczenia całej nocy,
a potem to już tylko ból stóp.
BUZIOLE


wtorek, 7 lutego 2012

Szaleństwo

      Zaniedbałam się totalnie z blogiem. Bywam u Was ale u się już raczej nie. Nie po drodze mi z pisaniem postów. W tym czasie wolę u Was pobuszować albo coś zmodzić. Czasu mam jak na lekarstwo więc, wybaczcie, że tak rzadko coś skrobię. Dzisiaj chciałam się pochwalić moją wyprawą do Galerii Kapryska. Kochane, modzio na serce, duszę i dla oka. Ale niestety zdjęć nie zrobiłam. Latałam po Galerii jak oparzona i nie wiedziałam na co patrzeć, co dotknąć, pomacać, ach...Przynajmniej się odchamiłam jak tak troszkę o takie skarby się otarłam. Dziewczyny z Warszawy i okolic z całego serducha zapraszam.  Z czystym sumieniem polecam to miejsce. Każda znajdzie tam coś dla siebie lub na prezent.
I nie byłabym sobą gdybym coś nie kupiła, więc...tadam...





Cudne jedwabie w pięknej oprawie
Do tego zakupiłam jeszcze mosiężną kurę na jajka ale zapomniałam zrobić zdjęcia. Do tego - oczywiście brak zdjęć- dostałam od Agi cudną decu butelkę. Aga, już się nie mogę doczekać na spotkanie za dwa tygodnie. Obiecuję, że już z takim poślizgiem nie przybędziemy. Spóźnienie, to mało powiedziane, ale o tym cicho sza.
W końcu dałam Adze zaległe co nieco. Strasznie mi już to zalegało. Nie tylko na półce ale przede wszystkim na sercu. Dziękuję Aga za wyrozumiałość ale też za cierpliwość.
Obrączki na serwetki


Filcowa i szydełkowa broszka.
Oczywiście w Agnieszki ulubionych kolorach.
I skoro niedługo Walentynki to takie
troszkę inne serce, również w przewadze fioletów.


       W międzyczasie mojej tu niebytności Kassandra miała Studniówkę i bawiła się rewelacyjnie. Butów nie ściągała całą noc, bo bała się , że ich już nie założy. Po ściągnięciu palce miała ściśnięte i jakoś zadarte do góry. Ciekawe dlaczego, hihi. Sporo nerwów mnie kosztowało jej wybieranie dodatków, butów, torebki do sukienki ale przeżyłam. Z efektu wszyscy byliśmy zadowoleni.
W takich butach nie dałabym rady iść a co dopiero
przetańczyć całą noc.
Kassandrula dała radę.


 I już na koniec przydługiego posta przebranie mojego
Maksia na bal karnawałowy.
Oczywiście wszyscy chcieli przymierzyć.


I tym, troszkę szalonym akcentem
kończę życząc Wam kochane
więcej ciepełka, słoneczka i jakiegoś plusika na termometrze.
Mnie te mrozy wręcz sparaliżowały.
Słyszę jak mi się mózg z zimna kurczy, brrrrr.
Buziole przesyłam i udanego tygodnia życzę.
Kajka