Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft brazylijski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft brazylijski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 stycznia 2020

Witam po kilku latach

Witajcie po wiekach. Mam wrażenie, jakbym wróciła z dalekiej podróży do miejsca, które jest mi znane, niezmienne, takie swojskie. I niesamowitą radość, że jest tu nadal spore grono starych, dobrych znajomych. Social media tak rozleniwiają a zarazem dają tyle możliwości, że blog zdradziłam na ich rzecz. Przyznaję się bez bicia. Co u mnie? Praca, życie, wiele robótek, które dają ogromną radość mnie jak i mam nadzieję obdarowanym. Wrzucam kilka fotek j uciekam zobaczyć co u Was. Z niektórymi mam kontakt przez fb ale niektóre z Was muszę odwiedzić, odkopać, poczytać co u Was. Do zobaczenia 















środa, 26 listopada 2014

Haftowana biżuteria

Brak czasu, snu, pogoda straszna, samopoczucie
jeszcze gorsze ale
tworzę biżuterię i to tylko dzięki 
pewnej przesympatycznej dziewczynie.
Mowa oczywiście o naszej niesamowitej Lunie
Nie dość, że zaraziła mnie tym ustrojstwem to jeszcze przysłała niezbędnik 
do rozpoczęcia nad nim prac.
Dług mi rośnie w strasznym tempie ale...
kiedyś może zdołam się odwdzięczyć.
Czas pokaże.
Jakby było mało to przysłała mi jeszcze najpiękniejszy przybornik hafciarki
na świecie. Jak ktoś ma ładniejszy to nich się
pochwali. Wątpię jednak, żeby 
ktoś przebił Gochę.
Zresztą zdjęcia same się bronią.






A potem poleciały już mojej produkcji naszyjniki i jedna para kolczyków.
Na razie. 































































I to by było na tyle. 
Jak znam życie to dopiero przed Gwiazdką zawitam,
więc życzę wszystkim spokojnego czasu przed świątecznego, 
bez porządkowych szaleństw.
Wszystko na spokojnie i z umiarem.
Trzeba dać sobie na luz.
Buziole wielkie przesyłam

poniedziałek, 1 września 2014

A mnie jest szkoda lata

I smutno mi się robi jak patrzę 
na aurę za oknem.
Zimno, chłodno, do domu daleko...
Może jeszcze kilka ciepłych dni będzie.
Nie mogę powiedzieć, że lubię nadchodzącą porę roku.
Złota, polska jesień bywa przepiękna ale...
właśnie, dla mnie już nie to.
Jestem zmarźluchem i bez ciepełka tracę witalność.
Ale, ale...koniec marudzenia.
Dzieciaki poszły do szkoły więc należy zameldować się
z czymś dla oka.
Wakacje zbyt szybko minęły, pozostały
już tylko cieplutkie wspomnienia i kilka zdjęć.
W zasadzie tylko mojego młodego.
W jedną i drugą stronę, z serii 
czy leci z nami pilot.




















Coś tam działałam ale więcej przed urlopem niż po.
W między czasie wygrałam u Violi przecudowny 
ptaszowo-bursztynowy wisior.
Rewelacja. Zresztą oceńcie same.




Oczywiście nie obyło się bez dodatków.I jeszcze kawowe mydło.
Zdolne łapki ma nasza Viola.
Dziękuję bardzo, bardzo.
Wzięłam się za ptaszory-papugi, w zasadzie je kończę, ale zdjęć
jeszcze nie mam. 
U Violi wszystko można zobaczyć.
Papugi zamówił sobie mój Max.
W końcu coś dla swojego dzięcię zrobię.
Poza tym to bez zmian, czyli
nie może zabraknąć monogramów.







 



















I wszystkie do kupy, hihi, razem.



















Trzymajcie się cieplutko.
Nie wiem kiedy wpadnę bo jakoś
nie idzie mi pisanie ale
zaglądam do wielu z Was i podziwiam
Wasze cuda, wenę, chęci.
Słonecznego września życzę Wszystkim.