Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 maja 2014

Dla mojej Mamy

Czas tak szybko goni, że ani się
obejrzałam a już wiosna w zasadzie mija i lato zagląda.
Kochane, nie ma mnie zbyt wiele i wcale nie będzie lepiej.
Tłumaczyć się też nie ma po co, bo cokolwiek powiem,
to wiem, że wszystko będzie pokrętne.
Wszystkie walczymy o czas.
Ale, ale...nie o tym chciałam.
Zrobiłam kilka drobnostek, nie wszytko jednak opfociłam.
Kilka jednak zdjęć udało mi się w przypływie zdrowego rozsądku cyknąć.
Serce dla Mam.
Dla mojej akurat nie, bo nie ta kolorystyka ale może komuś 
przypadnie do gustu.





















Nie mogło obyć się bez monogramu. 
Ramki jednak już inne.


















Kształt liter czerpię z książki widocznej na zdjęciach.
Najbardziej mi póki co, pasują.


















I w zasadzie to by było na tyle. 
Aaaaaaaa, może jednak jeszcze coś.
Dogadałam się z jedną z galerii i wstawiłam tam moje prace.
Oczywiście z tego pośpiechu nie zrobiłam im zdjęć.
Piszę to dlatego, żeby zachęcić te z Was, które 
Swoje piękne rzeczy do szuflady chowają.
Może warto przejść się i z właścicielami tego typu miejsc pogadać.
Może coś z tego fajnego wyjdzie.
Warto spróbować.
 Słonko świeci tak, że aż żyć się chce,
niestety gorzej z pracą.
Mimo wszystko uśmiech każdemu przesyłam.
A naszym ukochanym Mamom z całego serca zdrówka życzę.

DZIĘKUJĘ CI MAMO.

Buziole przesyłam

środa, 29 stycznia 2014

Raz Wielkanoc raz Walentynki

Skoro była już prawie Wielkanoc 
to może wróćmy do czegoś 
znacznie bliższego w czasie.
Walentynki,
przez jednych tak kochane,
przez drugich wyśmiewane i 
nazywane następnym amerykańskim
wymysłem.
Ale każdy chce byc kochany,
chce wiedzieć, że jest tym najważniejszym, 
jedynym człowiekiem na świecie.
A cóż jak nie serce odzwierciedla 
nasze pragnienia, uczucia.





 Ale nie myślcie sobie, że jaja poszły w zapomnienie.
Otóż, co bardzo dziwne jak na mnie,
udało mi się je wszystkie wykończyć, tzn. skończyć.
Jak zwał tak zwał, praca 
dobiegła końca. Przynajmniej tych jaj.
Uwaga, spora ilość zdjęć.




 






















Nie mam nerwów na układanie tych zdjęć.
Za dużo czasu zabiera kombinowanie jak by ułożyć je
obok siebie. Czy ktoś ma na to sposób???
Ja się poddaję.
Z mojego chorowanie jest jeden pożytek przynajmniej-
haftuję.
Tego ja nawet się nie spodziewałam.
Dobrego dnia Wam życzę.

czwartek, 26 maja 2011

Dziękuję Mamo...

http://www.youtube.com/watch?v=-sRC_zI-PCo&feature=player_detailpage#t=57s

Z całego serca chcę Ci Mamo
podziękować za trud,
uśmiech, dobre słowo,
wsparcie.
Przede wszystkim za to, że Jesteś.
Nigdy się nie odwdzięczę za wszystko
co dla mnie robisz.

Kocham CIĘ MAMO.



Dla mojej ukochanej Mamy

Wszystkim Mamom, życzę uśmiechu,
nie tylko w dniu dzisiejszym ale
każdego dnia, w każdej chwili.

Mój Maluszek był bardzo przejęty dzisiejszym dniem
i gdy składał mi życzenia
tak bardzo się stremował,
że aż mało się nie popłakał.
Musiałam ratować sytuację bo tak szybko
nie wyszlibyśmy do szkoły.
Udało się.
Córka poprosiła aby dać jej czas
do powrotu ze szkoły.
Tego jeszcze u nas nie było.
Pożyjemy-zobaczymy.

Kochane dziewczyny,
życzę promyczka szczęścia tak w dniu dzisiejszym
jak i w każdym następnym.

czwartek, 17 lutego 2011

Wielkie zmiany

Dzisiaj jest mój dzień.
W pełnym tego słowa znaczeniu.
Moja ukochana Mamuśka dokładnie 40 lat temu
powiła na świat bardzo nieznośną dziewczynkę-czyli mnie.
Ale to nie wszystko.
Postanowiłam zmienić swoje życie w sposób diametralny.
Przede wszystkim zawodowo.
I mam nadzieję, że skoro cała sprawa rozegrała się w takim dniu
to...po prostu mi się uda.
Musi mi się udać.
Pomogłam mojemu szczęściu jak tylko potrafiłam.
Nie było mnie czas jakiś
ponieważ zaniemogłam.
I to konkretnie.
Zapalenie ucha z powiększonymi
węzłami chłonnymi, katar, zawalone gardło.
Jakieś paskudztwo się przyczepiło i co gorsza,
nie odpuszcza.
Ale w trakcie leżenia udało mi się
zrobić kilka bardzo małych rzeczy.
Monotematycznie-serca.
Wzór przysłała mi ABily, za co bardzo dziękuję.



 Chciałam aby wyszło tzw. kopnięte serce, hihi.



To już serce dla przyjóciółki mojej Kassandruli.
I małe serducho dla jej mamy.
To tak w telegraficznym skrócie.
Zmykam kończyć stare sprawy aby móc zacząć nowe.
Trzymajcie za mnie kciuki, bo obawiam się,
że porywam się z motyką na słońce.

Życzę wszystkim odwiedzającym miłego dzionka.
Buziole

czwartek, 3 lutego 2011

Wyzwanie

Po raz pierwszy postanowiłam wziąć udział
w zabawie organizowanej przez
Jak Walentynki to i serce. Jak serce to
moje kombinowanie z xxx.
Tak więc zgłaszam moje serducho i ja



Miłego wieczoru

środa, 2 lutego 2011

Cudowna wymianka

I jak tu nie wierzyć w Anioły?!
Poprosiłam Agnieszkę z bez pośpiechu o uszycie Śpiocha.
Oczywiście odzew był natychmiastowy, ale...
Aga nie chciała pieniędzy tylko za proponowała wymiankę.
I takim oto sposobem zostałam - a właściwie -
zostaliśmy, szczęśliwymi posiadaczami,
cudnej urody Anioła.

Jest ogromniasty, po prostu śliczny.

Strzeże wrót mojego domku.
Jakby tego było mało Aga przysłał mi równie piękne skrzydła.


Dołożyła jeszcze śliczny obrazek, który Maksio
od razu zakosił i postawił u siebie w pokoiku.
Jego Anioł Stróż.


Wielkie masz Agniesiu serducho. Bardzo Ci za wszystko dziękuję.
Ze swej strony przygotowałam dla Agi
kilka drobiazgów.
Nie byłabym sobą gdybym nie zrobił serducha.
Lubię je i basta.

Skoro prawie każda z Was ma koronę to postanowiłam,
że za to co ta osóbka robi-również się jej należy.
To takie moje osobiste koronowanie, hihi.
Mam nadzieję Agnieszko, że się nie obrazisz.
Ale i tak wszystkie wiemy, że Twoja praca do łatwych
nie należy i trzeba mieć to coś aby
w takim zawodzie pracować.
Dorobiłam małą serwet i ... poszło.


Teraz muszę się sprężyć i to co obiecałam pewnej
bardzo miłej osóbce, Basi z tupisze,
zrobić jak najszybciej.
A, że aura nie sprzyja w zasadzie niczemu,
to idzie mi jak krew z nosa.
Basieńko,dałam sobie czas do końca tygodnia. 
I ani dnia dłużej. 
Skończyłam esy-floresy ale to niespodzianka więc
pokarzę innym razem.
Kochane, obiecałam zdjęcia z wyjścia Kassandry na Studniówkę.
Ale jak to u mnie bywa, diabeł ogonem nakrył ładowarkę
do baterii a aparat wziął był zdechł.
Jak znajdę-pokarzę.

Pozdrawiam Was cieplutko

wtorek, 14 grudnia 2010

Nie wyrabiam się

Niestety, taka prawda. 
Nie mam czasu kompletnie na nic. Gonię w przysłowiową piętkę.
I jak "przejdę się" po Waszych blogach to aż mnie
skręca, że wszystkie coś tworzycie i to wręcz
w ilościach hurtowych .
A ja zaledwie dwa serca i to w tępie żółwim.


Jak Wy to robicie???
Jakby mało było to starsze dziecię zwane Kassandrą
dostało PSA.
Labradorskie szczenię.
Siura wszędzie gdzie popadnie, nie zważając
na moje protesty i rozpacz.


Kassandra jest chora, więc jak jestem w pracy
ma nad wszystkim kontrolę.
Teoretycznie.
Ale co będzie jak ta mała gangrena zostanie sama???
Nie chcę nawet myśleć.
Nie mam doświadczenia w kwestii małych psów.
Miałam psa ale w domu z ogrodem.
Siłą rzeczy problemu siurania (i nie tylko) nie było.
Poradźcie jak nauczyć go, że
potrzeby fizjologiczne
załatwia się w jednym, do tego przeznaczonym
miejscu.
I tym apelem kończę.
Mam nadzieję, że nie się, hihi.
Buziole ślę i o poważne potraktowanie apelu mojego  proszę.

wtorek, 7 grudnia 2010

Wiele cudowności

Mam to szczęście żyć w otoczeniu cudownych ludzi.
I wciąż poznawać nowych z wielkim sercem.
Gościłam u siebie moją przyjaciółkę
z rodzinnych stron.
Bardzo mi szkoda i żal, że nie możemy bliżej siebie
mieszkać.
Kiedy ją żegnałam czułam wielki smutek i ogromnie mi
było przykro, że odjeżdża.
Dlaczego mieszkam tak daleko???
W końcu sama wybrałam gdzie będzie
" mój kawałek ziemi".
Czy dobrze, to już inna kwestia.
Kilka nieprzespanych nocy, pogaduszki do późna, czasami do bardzo późna...
Wiele wspomnień i opowieści o naszym teraźniejszym życiu,
zmaganiach, przykrościach, małych smutkach.
Ale nie zabrakło śmiesznych historii.
Niestety za mało.
Nawet nie sądziłam, że tak bardzo tęsknię
za "moimi starymi" przyjaciółmi.
Że życie ucieka mi już bez nich.

W między czasie udało mi się
wreszcie skończyć aż jedną zawieszkę.
I nie wiem czy będzie więcej.


Filiżanka w ramach prezentu imieninowego
od bardzo zacnej osóbki.


Tył odgapiłam od Madziki.
Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe Madziu.



Zeszło mi się z tym sercem m.in. dlatego
iż żadna koronka mi nie pasowała.
Zmodziłam ją więc sama co
znacząco przedłużyło wykonanie całości.
A do tego nie posiadam maszyny do szycia,
w związku z czym, serce w całości zostało uszyte
przeze mnie, ręcznie.

Wczoraj, w ramach pocieszajki
nabyłam przecudnej urody
Aniołka.

Czyż nie jest rozczulający???

I tak już na koniec - powinnam zrobić to na samym początku-
prezenciki od Atenki.
Zamówiłam tylko serce a zobaczcie co dostałam.

Przepraszam za jakość zdjęć. Obiecuję jutro się poprawić.
Obfocę każdą rzecz z osobna.

Czas na mnie .
Życzę Wszystkim miłego spędzania czasu z najbliższymi.

środa, 17 listopada 2010

Serca i nie tylko

Jakiś czas temu zamówiłam u sympatycznej Małgosi coś, czym zachwycałam się od dłuższego czasu.
I wczoraj jest, dotarło.
Chwalę się wszem i wobec moimi pięknymi skarbami od Małgosi z
"a wszystko co kocham..."
Małgosiu, bardzo dziękuję za tak pięknie wykonane serducha.
Szydełka od razu powędrowały na swoje miejsca.


DZIĘKUJĘ!!!
W tle karteczka od Atenki, za którą już ostanio dziękowałam ale nie pokazałam.
Dzisiaj poprawiam swój błąd.


Same rozumiecie, że nie sposób tego nie pokazać.


W zasadzie mam jeszcze jedne podziękowanie,dla przemiłej Beatki z
"Art-ambrozji" za
radochę jaką sprawiła moim dzieciakom, szczególnie synowi Aniołkami.
Robią w moim domu furorę.
Przedstawiam Wam na razie jednego, ponieważ Maks wszędzie targa ze sobą
swojego Śpiocha i nie bardzo mam jak go obfocić.
Może kiedyś dam radę.


Od kiedy zaczęłam zaglądać na Wasze blogi, do niektórych pisać, życie stało się jakieś
radośniejsze, bardziej pogodne.
Bardzo się cieszę, że wreszcie odkryłam Wasz świat
 i mogę w nim nieśmiało zaistnieć .

Przesyłam radosne całuski i życzę wszystkim odwiedzającym-i nie tylko-miłego dzionka.