Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

środa, 29 stycznia 2014

Raz Wielkanoc raz Walentynki

Skoro była już prawie Wielkanoc 
to może wróćmy do czegoś 
znacznie bliższego w czasie.
Walentynki,
przez jednych tak kochane,
przez drugich wyśmiewane i 
nazywane następnym amerykańskim
wymysłem.
Ale każdy chce byc kochany,
chce wiedzieć, że jest tym najważniejszym, 
jedynym człowiekiem na świecie.
A cóż jak nie serce odzwierciedla 
nasze pragnienia, uczucia.





 Ale nie myślcie sobie, że jaja poszły w zapomnienie.
Otóż, co bardzo dziwne jak na mnie,
udało mi się je wszystkie wykończyć, tzn. skończyć.
Jak zwał tak zwał, praca 
dobiegła końca. Przynajmniej tych jaj.
Uwaga, spora ilość zdjęć.




 






















Nie mam nerwów na układanie tych zdjęć.
Za dużo czasu zabiera kombinowanie jak by ułożyć je
obok siebie. Czy ktoś ma na to sposób???
Ja się poddaję.
Z mojego chorowanie jest jeden pożytek przynajmniej-
haftuję.
Tego ja nawet się nie spodziewałam.
Dobrego dnia Wam życzę.

piątek, 24 stycznia 2014

Falstart

A, tak.Bo niby to jeszcze okres bożonarodzeniowy,
choinka u mnie stoi do 2 lutego
a ja z jajami wyskakuję.
No, właśnie. Skoro choróbsko nie 
odpuszcza to przynajmniej jeden pożytek...
coś robię. I padło na jaja wielkanocne.
Postanowiłam w tym roku, że nie będę w tyle,
że nie spóźnię się i przygotuję ile się da dużo wcześniej.
Może troszeczkę mnie poniosło z czasem 
ale znam siebie i wiem, że długo wena nie potrwa.
Korzystam więc póki jest.
 Bazę do zawieszek i magnesów kupiłam
w Eko Deco. Rewelacyjny sklep z
ekologicznymi przydasiami. Jak jeszcze znajdziecie
ich na fejsie to bonusy można zgarnąć. 
POLECAM.
Tak wyglądał półprodukt


Tu już po doklejeniu magnesu, który był w zestawie.


Jak się wam podoba moja wersja wydarzeń?
Pomysły na haft zaczerpnęłam m.in. z
rewelacyjnego bloga Claudii .
Jak ktoś nie był, koniecznie musi
zobaczyć, co ta zdolna osóbka robi.
Mistrzostwo świata.



















I kilka detali.


















I oczywiście, jak to u mnie bywa, kiedy
szło mi jak z górki zabrakło kleju.


Zamówiłam i grzecznie czekam na listonosza.
I jeszcze rzut na tyły

Jak Wam się podoba moja interpretacja
wielkanocnych jaj???



Trzymajcie się cieplutko, bo mimo,
że u mnie już wiosną powiało
to tylko w domu. Na zewnątrz raczej dalej
niż bliżej do ciepełka.
Paaaaaaaaaa

wtorek, 14 stycznia 2014

Szewc bez butów chodzi

Jak to w życiu bywa,
nie mam kompletnie nic ze swoich tforów.
Dobrze, że chociaż sporą część mają moi rodzice,
więc przy odwiedzinach przypominam sobie co kiedyś zmodziłam.
Dzisiaj następna porcja czegoś co już do ludków poszła.
Mam nadzieję, że cieszy.
Co prawda dzieci już dawno porodzone, 
ale jakoś nie było mocy sprawczej
i czas tak szybko goni, więc...
dopiero niedawno metryczki trafiły do właścicieli.




Nie mam pojęcia co dzieję się z blogerem
ale mam irytujące problemy z
zamieszczeniem zdjęć.
Nie wszystkie jestem w stanie umieścić. Oszaleć można.
Do tego jak już uda mi się wstawić zdjęcie to kursor mi znika
i ni jak nowego tekstu nie mogę wstawić.
Nieźle się muszę nagimnastykować, żeby go odnaleźć.
MASAKRA.
Skoro jednak złapałam kursor powracam do tematu.
Już po Świętach powstał ostatni już w zeszłym roku
Anioł.
Trafił już w odpowiednie ręce.


 I serce z monogramem, które niekoniecznie musi 
wisieć tylko na choince.


Dla mojej przyjaciółki, która za mąż wychodziła
powstały monogramy.


Jak na mnie to pracowicie zakończyłam Stary Rok i 
z przytupem rozpoczęłam Nowy.
Obym tylko nie zabłądziła na zakręcie, co niestety często mi się zdarza.
Dziewczyny, z przykrością przyjęłam wiadomość, że Justyna z
Hafty Tiny zamknęłam swój blog.
Byłam pewna, że się złamie-na co ciągle liczę-
i odszczeka swoją decyzję.
Póki co, dzielnie się trzyma i trwa przy swoim.
Apeluję więc z tego miejsca do jej sumienia, żeby się 
nie wygłupiała i kolejnego posta zmodziła, bo...
nie będę ukrywała-brakuje mi jej trafnych uwag, cudnych 
tforków i przede wszystkim pomysłów.
TINA WRÓĆ-można by zawyć.
Tylko, żeby zechciała usłyszeć.
I tym niezbyt miłym ale pełnym nadziei akcentem kończę,
życząc wszystkim wspaniałym duszyczkom
pomyślności w Nowym Roku, miłości, uciech z drobnych i większych spraw,
przyjaciół wokół a wrogów na bezpieczną odległość.
Oby nam się wiodło.

wtorek, 24 grudnia 2013

Magicznych Świąt Bożego Narodzenia

Życzę Wam cudownych, magicznych,
spędzonych w przyjaznej atmosferze
Świąt Bożego Narodzenia,
oraz miłości i pogody ducha,
oraz aby malusieńki Jezusek w stajence narodzony
czuwał nad Wami
i Waszymi najbliższymi.
Szampańskiej zabawy
i weny, niesamowitych pomysłów,
realizacji marzeń w Nowym 2014 Roku.


Nie będę podsumowywała roku. Ale podziękować muszę
kilku cudownym osobom,
które poznałam dzięki temu blogowi.
Małgosia ze Zmierzchu Luny, Ewcia z Perełeki czasu, Iwonka z Biel z odrobiną błękitu,
Justynka z Hafty Tiny-popraw się kobieto,
Aneczka z Nitka Czarodziejka, Joasia z Domu pod dobrą nowiną,
Anetka z Drewnianej szpulki,
niesamowitej Małgosi z A wszystko co kocham, która
wciąż mnie inspiruje...
nie sposób wszystkie wymienić i chyba
nie powinnam się wogóle za to zabierać.
Cieszę się niezmiernie, że jesteście, tworzycie, zamieszczacie rady,
porady, tutki.
Co ja bym bez Was zrobiła???
Liczę, że grono się nie zmniejszy, nie skurczy
i nadal będę mogła podpatrywać Wasze wspaniałe pomysły.
Życzę Wam ogromnej radości z tego co robicie.

Przed Świętami i do mnie zawitał Mikołaj,
więc nie przedłużając chwalę się.
Uwaga...
 Justynka z Hafty Tiny przysłała mi...
wymarzonego jelenia.
Jak go pierwszy raz pokazała to mało
z zazdrości nie pękłam. A teraz, proszę,
jest mój. REWELACYJNY



Lucy z Głową w chmurach obdarowała mnie przepięknym
naszyjnikiem, może być i paskiem a jak ktoś chce
bransoletką. Bardzo piękna i pomysłowa rzecz.


Częstujcie się kochane pysznymi i pięknymi mufinkami
przez moją ukochaną Kassandrulę robione.
Po powrocie z pracy, wczoraj takie cuda na mnie czekały.
Pychota




Brałam udział w Robótka 2013.
Super sprawa. Koniecznie pomyślcie
o tym za rok. Szczegóły po kliknięciu na Robótka 2013.





Do jednych państwa poleciało małe co nieco.


Wiem, że sprawiło im to radość i czegóż chcieć więcej w ten magiczny czas?
I tego z całego serca Wszystkim życzę


środa, 11 grudnia 2013

Spersonalizowana choinka

Skoro karty mamy spersonalizowane,
wszelakiego rodzaju konta, 
to dlaczego nie choinka???
Nie wszystkie literki mi się mieszczą. 
Niektóre są tak rozbudowane jak np moje K, 
że trudno je zmieścić w czymś tak małym jak poniższe serduszko...


Jakbym się uparła to wiadomo, że wcisnę,
ale muszę posiedzieć jeszcze nad
projektem takiej literki.
Nie każdemu się to może podobać więc
mam też coś bardziej neutralnego...






Małe zawieszki na choinkę, ewentualnie na okno,
czy do wkomponowania w stroik.

A teraz z innej beczki. Może niezupełnie, niemniej jednak.
Candy wygrały dwie dziewczyny. 
Szybko-jak na mnie-zrobiłam co miałam do zrobienia,
postarałam się o ładne opakowanie, zabezpieczyłam jak należy przed 
ewentualnym wandalizmem, oczywiście nie poczty.
I na pocztę popędziłam, jednak w stanie 
lekkiej gorączki, zapowiedzi choroby, notabene do dzisiaj trwającej.
W amoku stanęłam w kolejce, gdzie przy okienku okazało się, 
że nie mam gotówki., więc niewiele myśląc,
wszystko pani zostawiłam i galopem do najbliższego bankomatu.
Tam ze zdziwieniem zobaczyłam pokaźną kolejkę.
Z nudów zaczęłam typować komu zejdzie się najdłużej.
I tu odwołuję się do prywaty.
Agni, wiesz o czym piszę. Czarne myśli.
Padło na pana w średnim wieku, ze sportową torbą.
Pierdutnął ją na posadzkę przed bankomatem z impetem godnym osiłka.
I zaczęło się. Stukał, pukał, wyciągał, na nowo wkładał-KARTĘ-
bez końca. Wreszcie po długim czasie udało mu się. Niestety stwierdził, 
że za mało wziął. I na nowo się zaczęło.
Cierpliwie stałam, ale nóżkami przebierałam już nie nażarty. 
Wreszcie przyszedł mój czas...maszyna moją kartę połknęła i...
nie chciała oddac. 
BANKOMAT CHWILOWO NIECZYNNY.
I alarm z czerwoną lampką w głowie,
A CO Z MOJĄ KARTĄ???!!!
Na szczęście po paru minutach był łaskaw ją wypluć.
Zrozpaczona pognałam do okienka pocztowego, gdzie spokojnie 
sobie moje paczuszki stały, a nikt do niego nie śmiał podejść.
Że mnie nikt nie zlinczował, to cud.
Pani spokojnie powiedziała, że nie zdążyła powiedzieć mi 
iż mogę u niej wypłacić, bo pognałam w siną dal.
Była naprawdę bardzo uprzejma.
Moja gorączka sięgała zenitu i aby już nie
przedłużac, zaczęłam wypisywać paczki.
I tu...zamotałam się już do końca.
To co miało pójść do Lucy poleciało do Justynki
i odwrotnie. Masakra.
Dziewczyny, strasznie Was przepraszam.
Nawet nie wiecie jak mi głupio i wstyd, że
na koszty Was jeszcze naraziłam.
Ale mi prezenty, za których przesyłkę trzeba sobie zapłacić.
Na przyszłość już wiem, że z gorączką w domu się
leży a nie po pocztach gania.
I tą cudowną, złotą myślą żegnam się z tymi, którzy do końca wytrwali,
dziękując za cierpliwość.
Dziękuję nowo przybyłym i mam nadzieję, że na dłużej zostaniecie.
Cieplutko pozdrawiam
Kajka


poniedziałek, 25 listopada 2013

Ogłaszam wyniki

Musicie mi uwierzyć, że wszystko
odbyło się sprawiedliwie
i bez żadnych machloj.
Nie mam sesji zdjęciowej z wyboru laureatki,
ponieważ wszystko odbyło się
w expresowym tempie.
Fotograf zmył się nie wiadomo gdzie i po co.
Więc...
literkę w ramce wygrała...
Gratuluję bardzo, bardzo i proszę na maila
o przesłanie adresu i info jaką literkę mam zrobić.
Postanowiłam jednak, że poleci
do jeszcze jednej duszyczki
pocieszajkowe co nie co.
Wypadło na...
Jeszcze raz gratuluję i proszę o tydzień
na realizację.

Nie będę ściemniała, że świątecznie u mnie, bo...nie.
Wciąż coś dla moich rodziców działam ale
zupełnie nie świątecznie.
Poleciały z okazji zbliżających się ich urodzin
monogramy, tylko w innych ramkach.
Musiałam się dostosować do tego
co już mają.




Dzięki Candy poznałam kilka blogów,
których właścicielki robią niesamowite rzeczy.
Nawet nie macie pojęcia jaka jestem dumna,
że co raz więcej dziewczyn
kupuje tforki wykonane przez nasze koleżanki.
Taki prezent jest czymś nietuzinkowym,
zrobionym od serca i z sercem.
Kochane, witam nowych gości w moich skromnych progach,
a Lucy i Tinie jeszcze raz
GRATULUJĘ.
Dziękuję z całego serca za życzenia, które dzisiaj pod postem Candy
napisały mi Chranna i Maria z mój mały art świat.
Za chęć napisania i pamięć.
Moja Kassandrula wczoraj cały dzień piełka
mi do pracy ciasta. Uwierzcie...pychota.
Na koniec wszystko pięknie spakowała.
Do tego upiekła mięso kilka dni cześniej peklowane,
cudownie doprawione. Kiedy przyszłam do pracy
każda rzecz była w oddzielnych pojemniczkach
zapakowana. Obiadek też.
Ach...mam jednak niesamowita córkę. 
Cudownego tygodnia Wam życzę.
Paaaaaaaaaaaa

czwartek, 7 listopada 2013

Candy

Ogłaszam katarzynkowe Candy.
Zasady jak zawsze.
Komentarz, podlinkowanie na swojej stronie informacji
o zabawie ze zdjęciem przykładowej literki poniżej.
Anonimowi proszeni o mail.
Koniec zapisów 24 listopada o 24.00. 
Lasowanie upominka 25 listopada w Katarzynki.
A o co tyle hałasu???
O literkę w ramce.
Dowolną.
Od wylosowanej osoby zależy jaką literkę dostanie.
Proszę tylko o tydzień zwłoki na przygotowanie jej.
SERDECZNIE ZAPRASZAM


W ten oto sposób dowiedziałyście się co mnie tak
mocno zajęło.
Zaliterkowałam, zamonogramowałam się.
I wierzcie mi, nie mam dosyć.
I jeszcze kilka przykładowych literek.
Jeżeli komuś się podobają, zapraszam.





W zasadzie to nic więcej nie mam do pokazania.
Od czasu do czasu biorę w dłoń szydełko
ale szału nie ma.
Wolę jednak póki co haft.
Zaglądam do Was i widzę, że przygotowania do Świąt już w pełni.
Napawam oczy cudami przez Was wykonanymi.
A u mnie...Gucio.
Ale co tam, wiadomo, że i tak się odbędą.
Kochane, trzymajcie się cieplutko i do 25 listopada.
Nie sądzę abym coś wcześniej napisała.