Łączna liczba wyświetleń

Obserwatorzy

wtorek, 7 grudnia 2010

Wiele cudowności

Mam to szczęście żyć w otoczeniu cudownych ludzi.
I wciąż poznawać nowych z wielkim sercem.
Gościłam u siebie moją przyjaciółkę
z rodzinnych stron.
Bardzo mi szkoda i żal, że nie możemy bliżej siebie
mieszkać.
Kiedy ją żegnałam czułam wielki smutek i ogromnie mi
było przykro, że odjeżdża.
Dlaczego mieszkam tak daleko???
W końcu sama wybrałam gdzie będzie
" mój kawałek ziemi".
Czy dobrze, to już inna kwestia.
Kilka nieprzespanych nocy, pogaduszki do późna, czasami do bardzo późna...
Wiele wspomnień i opowieści o naszym teraźniejszym życiu,
zmaganiach, przykrościach, małych smutkach.
Ale nie zabrakło śmiesznych historii.
Niestety za mało.
Nawet nie sądziłam, że tak bardzo tęsknię
za "moimi starymi" przyjaciółmi.
Że życie ucieka mi już bez nich.

W między czasie udało mi się
wreszcie skończyć aż jedną zawieszkę.
I nie wiem czy będzie więcej.


Filiżanka w ramach prezentu imieninowego
od bardzo zacnej osóbki.


Tył odgapiłam od Madziki.
Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe Madziu.



Zeszło mi się z tym sercem m.in. dlatego
iż żadna koronka mi nie pasowała.
Zmodziłam ją więc sama co
znacząco przedłużyło wykonanie całości.
A do tego nie posiadam maszyny do szycia,
w związku z czym, serce w całości zostało uszyte
przeze mnie, ręcznie.

Wczoraj, w ramach pocieszajki
nabyłam przecudnej urody
Aniołka.

Czyż nie jest rozczulający???

I tak już na koniec - powinnam zrobić to na samym początku-
prezenciki od Atenki.
Zamówiłam tylko serce a zobaczcie co dostałam.

Przepraszam za jakość zdjęć. Obiecuję jutro się poprawić.
Obfocę każdą rzecz z osobna.

Czas na mnie .
Życzę Wszystkim miłego spędzania czasu z najbliższymi.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Jazzowa fantazja na tematy Chopinowskie

Brałam udział w niezwykłym wydarzeniu.
Dwaj wirtuozi fortepianu: „klasyk” Janusz Olejniczak i jazzman Adam Makowicz
zakończyli Festiwal Jazz Jamboree 2010 
i uraczyli widownię Filharmonii Narodowej utworami
Fryderyka Chopina
w wersji jazzowej.
 Zaczarował mnie Janusz Olejniczak.
Czułam wielki niedosyt kiedy zagrał ostatni utwór.
Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie.
Natomiast Adam Makowicz
rozgrzał warszawską widownię do czerwoności.
Bis za bisem...oklaskom nie było końca.
Tylko dlaczego tak krótko???
Potem w zaciszu domku na nowo przeżywałam
ten niezwykły koncert.
Dla takich chwil naprawdę warto żyć.

środa, 24 listopada 2010

stare zdjęcia...




Wspominałam już, że przywiozłam od rodziców
stare zdjęcia.
Dzisiaj przedstawiam niektóre z nich.
Są mi niesamowicie drogie i z radością pokazuję je Wam.



Z każdym z tych zdjęć wiąże się jakaś historia, zdarzenie, czasami
nawet opowieść.
Siedziałyśmy z moją Mamą przy nich do późna w nocy.
Kładąc się spać miałam jeszcze niedosyt.
Chciałam więcej i więcej...
Mam nadzieję, że moja córka kiedyś również będzie chciała
 usiąść tak ze mną. I że dane mi będzie przekazać jej to wszystko,
czego od mojej Mamuśki się dowiedziałam.




Czar zatrzymany w czarno-białej, starej fotografii.
Miejsca, które już nigdy nie będą takie jak na tych zdjęciach.
Jest jedno zdjęcie, zrobione we Lwowie, do którego czuję wyjątkowy sentyment.
Po kilkudziesięciu latach Tata zabrał mnie dokładnie w to samo
miejsce i zrobiliśmy sobie zdjęcie.
Przed tym samym pomnikiem, na tych samych schodach...

Torebeczkę pokazuję nie bez powodu.
Dostałam ją od mojej Mamy a ona od swojej bardzo starej ciotki.
Był czas, że zawieruszyła mi się.
Ze strachem myślałam, że jej już nie odnajdę.
Ale ona jest ze mną już tyle lat, że nawet jak gdzieś przepadnie
i tak się odnajduje. Tak po prostu...sama...

Pragnę nigdy nie zapomnieć, zawsze pamiętać, chcę przekazać...

poniedziałek, 22 listopada 2010

cd. zawieszek

Miały być zawieszki, zastanawiam się nad sercami
ale co wyjdzie to się dopiero okaże.
Zarys jest ale chyba nieodpowiednio się do tego zabrałam.
No cóż, pierwwsze koty za płoty.


Czy uda mi się stworzyć to co zamierzam? Nie wiem.
Nie ukrywam, że w zamiarze mam zrobienie serc 
coś w stylu Ateny.
Nie śmiem nawet oczekiwać, że będą choć podobne ale
jej serca są dla mnie wielkim wyzwaniem.


Mają być niewielkie i choć troszkę w klimacie
Bożonarodzeniowym.



Możliwe, że zabieram się nie z tej strony co potrzeba
ale jak już pisałam robię to po raz pierwszy.
Jestem w tej materii totalnym laikiem.



Spód serca będzie albo lniany albo w czerwoną krateczkę.
Jeszcze się nie zdecydowałam.
A może czerwony???

I na koniec tulipany od bliskiej mi osóbki.
Taka niby niewielka rzecz a jak cieszy.



Życzę wszystkim dobrego tygodnia a sobie abym
ten dzień jakoś przeżyła.

piątek, 19 listopada 2010

Święta tuż, tuż


Dzisiaj naprawdę krótko.
Wszystkie tworzycie już ozdoby świąteczne
więc postanowiłam również wziąć się do roboty.
Nie wiem jak mi to wyjdzie ale mam zamiar
uszyć zawieszki z czerwonymi haftami.


Siedzi mi w głowie jeszcze kilka pomysłów
ale doba, jak dla mnie, jest zbyt krótka.
Nie ogarniam się z tym wszystkim.
W dodatku mam bardzo daleko rodziców
i jeżeli nie dojdzie do skutku
mój wyjazd do nich na Święta to się zapłaczę.
Byłam u nich na 11 listopada i przytargałam reklamówkę zdjęć.
Najstarsze jest z 1920-go któregoś roku.
Ogromna ilość zdjęć mojej mamy jak była panienką i taty kawalera.
Miałyśmy niesamowitą frajdę przy przeglądaniu ich.
Niestety na razie nie mogę ich pokazać.
Czekają-przynajmniej niektóre-na oprawienie.
Ale świadomość, że mam je u siebie w domku bardzo wzrusza.
Większość z Was zachwyca się starymi fotografiami.
Ja również je lubię, ale myśl, że są na nich moi najbliźsi
wprawia mnie w stan euforyczny wręcz.

Życzę wszytkim odwiedzającym miłego weekendu,
oraz naładowania baterii na następny tydzień.

Buziole



środa, 17 listopada 2010

Serca i nie tylko

Jakiś czas temu zamówiłam u sympatycznej Małgosi coś, czym zachwycałam się od dłuższego czasu.
I wczoraj jest, dotarło.
Chwalę się wszem i wobec moimi pięknymi skarbami od Małgosi z
"a wszystko co kocham..."
Małgosiu, bardzo dziękuję za tak pięknie wykonane serducha.
Szydełka od razu powędrowały na swoje miejsca.


DZIĘKUJĘ!!!
W tle karteczka od Atenki, za którą już ostanio dziękowałam ale nie pokazałam.
Dzisiaj poprawiam swój błąd.


Same rozumiecie, że nie sposób tego nie pokazać.


W zasadzie mam jeszcze jedne podziękowanie,dla przemiłej Beatki z
"Art-ambrozji" za
radochę jaką sprawiła moim dzieciakom, szczególnie synowi Aniołkami.
Robią w moim domu furorę.
Przedstawiam Wam na razie jednego, ponieważ Maks wszędzie targa ze sobą
swojego Śpiocha i nie bardzo mam jak go obfocić.
Może kiedyś dam radę.


Od kiedy zaczęłam zaglądać na Wasze blogi, do niektórych pisać, życie stało się jakieś
radośniejsze, bardziej pogodne.
Bardzo się cieszę, że wreszcie odkryłam Wasz świat
 i mogę w nim nieśmiało zaistnieć .

Przesyłam radosne całuski i życzę wszystkim odwiedzającym-i nie tylko-miłego dzionka.

wtorek, 16 listopada 2010

Eustoma i nie tylko

Chyba wszystkie dziewczyny , których przeglądam bloogi są zauroczone kwiatami,
a w szczególności Eustomą.
Zachwyt w pełni uzasadniony i popierany przeze mnie.
Podpisuję się pod tym obiema "ręcami" i nogami.
I ja, jakiś czas temu, idąc za głosem serca nabyłam u pewnej przemiłej Pani mały bukiecik Eustomy.
Niestety pozostały już tylko zdjęcia.


Pomysł na poduszkę dla moich ukochanych Rodzicieli.
W fazie produkcji ale może do Bożego Narodzenia ukończę.
Mam mały problem z pomysłem jak połączyć aidę z haftem z poszewką.
Wiem, że najlepsza byłaby koronka.
Próbowałam wymodzić na szydełku ale chyba z 3 razy prułam
i poddałam się.
Czekam na venę.



Chciałabym pokazać Wam co ostatnimi czasy natrętnie zbieram.
SOSJERKI
Mam ich już kilka i każdy wypad na Koło
kończy się przytarganiem przynajmniej jednej takowej.
Staram się nie bywać tam zbyt często,
z wiadomych powodów.
Ale... czasami trzeba.


W tle widać sławetne szpulki. Wiadomo od kogo. Atenko, bardzo Ci za wszystko dziękuję. Z całego serduszka.
Pomarudzę troszkę ze zdjęciami-skoro wreszcie doszłam jak je zamieszczać.
Poniżej mój twór, który zamierzam oprawić.
Początek...



i efekt końcowy...




I juz ostatnie zdjęcie w dniu dzisiejszym. Troszeczkę mnie poniosło więc postaram się
następnym razem przystopować.
Miała być poduszka ale co róż koncepcja się zmienia.
Na bieżnik, potem obrus...
a co z tego będzie okaże się na końcu.



Cieszę się bardzo,że wreszcie robię postępy w moim bloogu, bo już się bałam,
że po prostu sobie go odpuszczę.

Pozdrawiam Was cieplutko.

Wielka sprawa

Serweta powstaje już czas jakiś i końca nie widać ale wszystko przez xxx. Po latach przypomniałam sobie, że jest coś takiego jak haft krzyżykowy i na nowo go odkrywam. Stawiam pierwsze kroczki ale bardzo mnie ta praca cieszy. W dalszym ciągu mam problem z zamieszczaniem zdjęć i nie do końca rozumiem działanie niektórych funkcji blooga więc proszę o wybaczenie. Jak się uda zdjęcie będzie, jak nie to nie.

Moje marzenia...

środa, 10 listopada 2010

POMOCY

Nie mogę wkleić zdjęć do tekstu posta i niestety nie wiem co mam z tym zrobić. Błagam o pomoc bo oszaleję.